31 Paź

Dzień Wszystkich Świętych

W starożytności Egipcjanie wierzyli, że po śmierci czeka ich drugie, nowe życie. Dlatego starali się chronić ciała zmarłych, balsamując je i poddając mumifikacji. Oczyszczone ciało nacierali specjalnymi olejami i owijali szczelnie bandażami. W ten sposób powstawała mumia, którą składali do drewnianego sarkofagu w kształcie ludzkiej postaci. Na sarkofagu malowano wizerunek zmarłego.

W średniowieczu jednym z największych przywilejów fundatora klasztoru lub kościoła był pochówek w świątyni, której powstanie sfinansował. Miało to duże znaczenie zarówno z powodów religijnych, jak i społecznego oddziaływania takiego faktu. Ówcześnie wierzono, że im bliżej relikwii świętych i pobożnych osób modlących się codziennie znajduje się nagrobek, tym większa szansa na zbawienie spoczywającego tam zmarłego – zwłaszcza jeśli modlono się za jego duszę. Z kolei dla ówczesnego społeczeństwa pochówek w miejscu słynącym z pobożności duchownych był potwierdzeniem pozycji społecznej zmarłego i jego rodziny. Dla fundatora zarezerwowane było najważniejsze miejsce – w pobliżu głównego ołtarza, gdzie modlił się kapłan i przebywali zakonnicy.

Na pomnikach nagrobnych zmarłych władców zamieszczano napisy. Informowały one nie tylko o tym, kim był zmarły, lecz również wskazywały, dlaczego zasługuje on na pamięć potomnych.

Z inicjatywy króla Zygmunta Starego zaczęto przebudowywać w nowym, włoskim stylu pałac królewski na Wawelu, zniszczony w pożarze w 1499 roku. W latach 1519–1531 powstało mauzoleum grobowe ostatnich Jagiellonów – Kaplica Zygmuntowska – uznawane za jedno z lepszych naśladownictw architektury florenckiej na północ od Alp. Oprócz Bartłomieja Berecciego przy jego tworzeniu działali wybitni rzeźbiarze: Jan Maria Padovano oraz Santi Gucci.

Kaplica Zygmuntowska to pierwsze w całości renesansowe dzieło architektoniczne w Polsce i jedno z bardziej udanych transpozycji (przeniesień) włoskich wzorców architektoniczno-rzeźbiarskich na północ od Alp. Budowla ma plan centralny z kopułą zwieńczoną latarnią. Zastosowano tu bardzo szeroką gamę detali opartych na wzorach antycznych. Kaplica wzniesiona została na zlecenie królewskie w latach 1519–1531.

Na cmentarzu żydowskim w Warszawie znajduje się symboliczny grób Janusza Korczaka. Nie zostawił on swoich podopiecznych, lecz wraz z nimi „poszedł na śmierć”. Emanuel Ringelblum tak opisał ostatnie chwile życia Korczaka: „To nie był marsz do wagonów. To był zorganizowany protest przeciwko bandytyzmowi! W przeciwieństwie do stłoczonej masy, która szła na rzeź jak bydło, rozpoczął się marsz, jakiego nigdy dotąd nie było. Wszystkie dzieci ustawiono w czwórki, na czele Korczak z oczami zwróconymi ku górze trzymał swoje dzieci za rączki, prowadził pochód”.

Natomiast Władysław Szpilman zrelacjonował to wydarzenie następująco: „Chyba 5 sierpnia (...) przypadkowo stałem się świadkiem wymarszu Janusza Korczaka i jego sierot z getta (...). Spędził z nimi długie lata swojego życia i teraz, w ich ostatniej drodze, nie chciał ich zostawiać samych. Chciał im tę drogę ułatwić. Wytłumaczył sierotom, że mają powód do radości, bo jadą na wieś (...). Gdy spotkałem ich na Gęsiej, dzieci, idąc, śpiewały chórem, rozpromienione, mały muzyk im przygrywał, a Korczak niósł na rękach dwoje najmłodszych, także uśmiechniętych, i opowiadał im coś zabawnego”.

Dbajmy o zachowanie pamięci!