15 Wrz

II wojna światowa

W nocy z 16 na 17 września ambasadorowi polskiemu w Moskwie Wacławowi Grzybowskiemu wręczono notę, w której strona radziecka informowała, że w związku z faktem, iż władze polskie i państwo polskie przestały istnieć, rząd radziecki czuje się zobowiązany, żeby zapewnić opiekę ludności ukraińskiej i białoruskiej zamieszkującej polskie Kresy Wschodnie, dlatego Armia Radziecka wkracza na teren Polski.

Działania ZSRR były pogwałceniem układów podpisanych z Polską. Na teren Rzeczypospolitej wkroczyło prawie milion żołnierzy zgrupowanych w dwóch frontach: ukraińskim i białoruskim.

Minister Spraw Zagranicznych ZSRR Wiaczesław Mołotow napisał wówczas: „Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni operacji wojennych Polska utraciła wszystkie swoje rejony przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa przestała istnieć jako stolica Polski. Rząd Polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między ZSRR a Polską utraciły swą moc. Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa Polska stała się wygodnym polem działania dla wszelkich poczynań i prób zaskoczenia, mogących zagrozić ZSRR. Dlatego też rząd radziecki, który zachowywał dotąd neutralność, nie może pozostać dłużej neutralnym w obliczu tych faktów”.

Takie oświadczenie ze strony Rosjan wywołało oburzenie Polaków. Odpowiedź Ambasadora Polski Wacława Grzybowskiego na deklarację ministra brzmiała następująco: „Żaden z argumentów użytych w nocie dla usprawiedliwienia uczynienia z układów polsko-radzieckich świstków papieru, nie wytrzymuje krytyki. Według moich wiadomości głowa państwa i rząd przebywają na terytorium Polski. Suwerenność państwa istnieje, dopóki żołnierze armii regularnej walczą […]. Wielokrotnie w naszych rozmowach mówił Pan o solidarności słowiańskiej. Gdzie się podziała wasza solidarność słowiańska?”

Gen. Wacław Stachiewicz – szef sztabu Naczelnego Wodza tak wspominał reakcję na wiadomość o sowieckiej napaści na Polskę: „Nie znajduję słów, które by oddały nastrój przygnębienia, jaki zapanował. Ani Naczelny Wódz, ani nikt z nas, oficerów Sztabu, nie miał najmniejszych wątpliwości co do charakteru, w jakim Sowiety wkroczyły do Polski. Było dla nas jasne, że dostaliśmy podstępny cios w plecy, który przesądzał ostatecznie o losach kampanii i niweczył ostatnią nadzieję prowadzenia zorganizowanej walki na terenie Polski [...].”