55. Książka: historia bez końca

„Naprawdę wierzę, że dzieje się coś magicznego, kiedy czytam dobrą książkę” – powiedziała kiedyś Joanne Kathleen Rowling, autorka znanej serii powieści o przygodach Harry’ego Pottera. Co miała na myśli? Czym jest „magia”, która dzieje się, gdy dotykamy kartek fascynującej książki?

Ćwiczenie 55.1.

Porozmawiajcie o tym, czym jest książka.
  • Podajcie skojarzenia, jakie przychodzą wam na myśl w związku z tym słowem.
  • Do czego można porównać książkę? Stwórzcie poetycki opis książki, jak w przykładzie.
Książka jest jak czarodziejskie drzwi, bo jej okładka jest jak brama do zaczarowanego świata. Kiedy się przez nią przejdzie, przeżyje się różne przygody, spotka niezwykłe postacie, zobaczy niespotykane zjawiska.
  • Zanotujcie porównania na tablicy. Przepiszcie do zeszytów te, które podobają się wam najbardziej.

Ćwiczenie 55.2.

Ćwiczenie 55.3.

Jak sądzicie, czy warto czytać książki? Jakie korzyści płyną z czytania? Porozmawiajcie o tym.

Ćwiczenie 55.4.

Sprawdź, punkt po punkcie, czy udało ci się wymienić wszystkie dobre strony spędzania czasu z lekturą.

Ćwiczenie 55.5.

Zaznacz na zielono co drugą sylabę. Odczytaj niepokolorowane sylaby i odkryj tytuł opowiadania, które poznasz. Zapisz go tutaj, a potem przepisz do zeszytu. Pamiętaj o wielkiej literze i użyciu cudzysłowu.
NIE BO KOŃ MI CZĄ BER CA ŁA SIĘ GA HI PEK STO PA RIA
Michael Ende
1929–1995
Pisarz niemiecki, znany przede wszystkim z opowieści „Nie kończąca się historia” oraz „Momo”. Był również aktorem, scenarzystą oraz dyrektorem teatru.

Ćwiczenie 55.6.

Przeczytajcie fragment książki Michaela Endego pt. „Nie kończąca się historia”. O czym opowiada?

Michael EndeNie kończąca się historia

      – Pewnie z ciebie nielichy kujon, co? Prymus z samymi piątkami, ulubieniec wszystkich nauczycieli, prawda?
      – Nie – odrzekł Bastian, nadal nie podnosząc wzroku – w zeszłym roku zimowałem.
      – O Boże! – zawołał pan Koreander. – Więc niewypał na całej linii!
      Bastian nic nie powiedział. Stał sobie po prostu, zwiesiwszy ręce, z płaszcza kapało.
      – A co oni takiego krzyczą, kiedy cię wyśmiewają? – dopytywał się pan Koreander.
      – Ach, co im ślina na język przyniesie.
      – Na przykład?
      – Gruba beka, tłuste sadło, na sedesie ciężko siadło, sedes trzeszczy, sadło wrzeszczy, potem łomot, potem plusk, no i nie ma sadła już.
      – Niezbyt dowcipne – zauważył pan Koreander. – Co jeszcze?
      Bastian z ociąganiem zaczął wyliczać:
      – Fioł, cymbał, blagier, szachraj…
      – Fioł? Dlaczego?
      – Gadam czasami sam ze sobą.
      – O czym na przykład?
      – Wymyślam sobie historyjki, wynajduję słowa i nazwy, których jeszcze nie ma, i różne takie.
      – I sam to sobie opowiadasz? Dlaczego?
      – No bo nikogo innego to nie interesuje.
      Pan Koreander milczał chwilę w zamyśleniu.
      – Co na to mówią twoi rodzice?
      Bastian nie od razu odpowiedział. Dopiero po jakimś czasie bąknął:
      – Ojciec nic nie mówi. Zawsze tak jest. Jemu wszystko jedno.
      – A matka?
      – Ona... jej już nie ma.
      – Rodzice się rozwiedli?
      – Nie – powiedział Bastian – ona umarła.
      W tym momencie zadzwonił telefon. Pan Koreander z pewnym wysiłkiem dźwignął się z fotela i poczłapał do małego pokoiku [...].
      Bastian stał jak odrętwiały i nie bardzo wiedział, co się z nim takiego stało, że zdobył się na powiedzenie tego wszystkiego. Nie znosił takiego wypytywania. Gorąco mu się zrobiło, gdy nagle pomyślał, że grubo spóźni się do szkoły, tak, to jasne, musi się pośpieszyć, musi biec – ale nie ruszał się z miejsca i nie mógł się zdecydować. Coś go tu trzymało, nie wiedział co. [...]
      Bastian uprzytomnił sobie, że przez cały czas wpatruje się w książkę, którą przedtem miał w ręku pan Koreander i która teraz leżała na skórzanym fotelu. Nie mógł po prostu oderwać od niej oczu. Zdawało mu się, że tchnie ona jakąś magiczną siłą, która przyciąga go nieodparcie.
      Zbliżył się do fotela, pomału wyciągnął rękę, dotknął książki – i w tej samej chwili coś w nim zabrzęczało, tak jakby zatrzasnęła się pułapka. Bastian miał niejasne wrażenie, że wraz z tym dotknięciem zaczęło się coś nieodwołalnego i odtąd potoczy się swoim biegiem.
      Podniósł książkę i oglądał ją ze wszystkich stron. Była oprawna w jedwab koloru miedzi, który połyskiwał przy każdym poruszeniu. Pobieżnie przerzucając kartki zobaczył, że tekst był drukowany dwiema różnymi barwami. Nie miała chyba ilustracji, za to wspaniałe, wielkie inicjały. Gdy uważniej przyjrzał się okładce, dostrzegł na niej dwa węże – jeden był jasny, drugi ciemny – które połykały się nawzajem od ogona, tworząc w ten sposób owal. A w tym owalu znajdował się tytuł wypisany osobliwie splątanymi literami:
                                  NIE KOŃCZĄCA SIĘ HISTORIA
      Ludzkie namiętności stanowią nie lada zagadkę, a dzieci ulegają im w nie mniejszym stopniu niż dorośli. Ci, którymi zawładnęła namiętność, nie potrafią jej wytłumaczyć, a ci, którzy czegoś takiego nigdy nie zaznali, nie potrafią jej pojąć. Bywają ludzie, którzy ryzykują życiem, aby zdobyć górski szczyt. Nikt, nawet oni sami, nie umiałby naprawdę wyjaśnić, dlaczego to robią. Inni doprowadzają się do ruiny, aby pozyskać serce określonej osoby, która nie chce o nich słyszeć. [...] Nie brak takich, co sądzą, że mogą być szczęśliwi tylko tam, gdzie ich nie ma, i przez całe życie jeżdżą po świecie. A niekiedy ktoś nie zaznaje spokoju dopóty, dopóki nie obejmie władzy. Krótko mówiąc, tyle jest różnych namiętności, ilu jest różnych ludzi.
      Dla Bastiana Baltazara Buksa były nią książki.
      Kto nigdy z płonącymi uszami i potarganym włosem nie przesiadywał nad książką całych popołudni, czytając, czytając i czytając, zapominając o świecie, nie zauważając już, że chce mu się jeść albo że jest mu zimno –
      Kto nigdy nie czytał ukradkiem pod kołdrą przy blasku latarki, bo ojciec lub matka, a może jeszcze ktoś inny, troskliwy, zgasił mu światło, uważając nie bez racji, że czas już spać, bo jutro rano tak wcześnie trzeba zerwać się z łóżka –
      Kto nigdy, jawnie czy skrycie, nie wylewał gorzkich łez, bo wspaniała opowieść dobiegła końca i trzeba było się rozstać z postaciami, z którymi przeżyło się razem tyle przygód, które kochało się i podziwiało, śledząc ich losy to z lękiem, to z nadzieją, i bez których towarzystwa życie wydawało się puste i pozbawione sensu –
      Kto czegoś takiego nie zna z własnego doświadczenia, cóż, ten prawdopodobnie nie zdoła pojąć, co teraz zrobił Bastian.
      Wlepił wzrok w tytuł książki i na przemian robiło mu się gorąco i zimno. O tym, właśnie o tym, często już marzył i tego, odkąd opanowała go namiętność, pragnął: Historia, która nie kończyła się nigdy! Książka nad książkami! […]
      – Ciekaw jestem – powiedział do siebie – co właściwie dzieje się w książce, póki jest zamknięta. Naturalnie są w niej tylko litery wydrukowane na papierze, ale mimo to – coś jednak musi się dziać, bo kiedy ją otwieram, to nagle jest tam już cała historia. Są osoby, których jeszcze nie znam, są najróżniejsze przygody, wyczyny i walki – czasem zdarzają się burze morskie, a czasem przybywa się do obcych krajów i miast. Wszystko to w jakiś sposób tkwi w książce. Trzeba ją czytać, żeby to przeżywać, jasne. Ale w niej tkwi to już przedtem. Ciekaw jestem, jak?
      I raptem ogarnął go nieomal uroczysty nastrój. Usiadł jak należy, sięgnął po książkę, otworzył na pierwszej stronie i zaczął czytać
                                  NIE KOŃCZĄCĄ SIĘ HISTORIĘ
Źródło: Michael Ende, Nie kończąca się historia, tłum. Sławomir Błaut, Wrocław 2002.

Ćwiczenie 55.7.

Odpowiedzcie na pytania i porozmawiajcie:
  • Jakim chłopcem był Bastian?
  • Jakie przykrości spotykały go ze strony kolegów? Dlaczego?
  • Czym były książki dla Bastiana?
  • Jak uważacie, czy mogły być ucieczką przed docinkami kolegów? Dlaczego?

Ćwiczenie 55.8.

Zaznacz na kolorowo w tekście opowiadania fragment mówiący o tym, co dzieje się w książce, kiedy się ją otwiera.

Ćwiczenie 55.9.

Ćwiczenie 55.10.

Zaznacz dowolnym kolorem w cytowanym fragmencie powieści te zdania, które opisują zachowania ludzi namiętnie czytających. Innym kolorem zaznacz zdania określające, co zrobił Bastian, kiedy zobaczył książkę pt. „Nie kończąca się historia”.

Ćwiczenie 55.11.

Porozmawiajcie, odpowiadając na pytania:
  • Kto z was doświadczył czegoś podobnego jak Bastian na widok książki? Co to było? Opowiedzcie o tym.
  • Jak rozumiecie stwierdzenie Joanne Kathleen Rowling, które pojawiło się na początku zajęć?

Ćwiczenie 55.12.

Ćwiczenie 55.13.

Zaznacz ten fragment opowiadania, który mówi o ludzkich namiętnościach. Jak rozumiesz zdanie: „Tyle jest różnych namiętności, ilu jest różnych ludzi”?

Ćwiczenie 55.14.

Porozmawiajcie, odpowiadając na pytania:
  • Co było namiętnością Bastiana?
  • Jakie namiętności mają znani wam ludzie, np. rodzina i przyjaciele?
  • Co jest waszą namiętnością, pasją, co robicie z dużym zaangażowaniem?

Ćwiczenie 55.15.

Ćwiczenie 55.16.

Zredaguj tutaj lub w zeszycie krótką recenzję swojej ulubionej książki. Pomogą ci w tym podane wskazówki. Napisz:
  • tytuł, autora i nazwę wydawnictwa (znajdziesz ją na okładce),
  • o czym jest ta książka,
  • co ci się w niej podobało,
  • czego cię nauczyła,
  • jakim językiem jest napisana,
  • jak się ją czyta,
  • kogo może zainteresować.

Ćwiczenie 55.17.

Zachęćcie koleżanki i kolegów do przeczytania waszych ulubionych książek. Wymieńcie się recenzjami.