4.3. Kampania wrześniowa

Wojna obronna Polski

Wprowadzenie

P. ZychowiczPakt Ribbentrop–Beck czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Radziecki,

Żadna z licznych klęsk, które spadły na nasze nieszczęsne państwo w jego długich i tragicznych dziejach, nie może się równać z klęską II wojny światowej. W jej trakcie obaj okupanci zamordowali miliony polskich obywateli. Warszawa i tysiące innych miast, miasteczek i wsi Rzeczypospolitej obrócone zostało w perzynę. Polska straciła połowę terytorium oraz niepodległość na 60 lat. Jeszcze nigdy za swoje fatalne położenie geopolityczne – między niemieckim młotem a rosyjskim kowadłem – nie zapłaciliśmy tak wysokiej ceny. Właśnie rozmiar naszej klęski skłonił mnie do rozważań [...] Czy rzeczywiście Polska była skazana na porażkę? Czy tylu naszych rodaków musiało zginąć? Czy musieliśmy utracić Ziemie Wschodnie? Po tych pytaniach pojawiły się następne. Czy skoro przegraliśmy wojnę w sojuszu z Francją i Wielką Brytanią, to czy te sojusze były właściwie dobrane? Czy naprawdę minister spraw zagranicznych Józef Beck nie miał w 1939 roku żadnego pola do manewru? Odpowiedzi na te pytania są bardzo niepoprawne politycznie. Większość historyków i publicystów zajmująca się genezą II wojny światowej unikała ich jak ognia. Jedni obawiali się narażenia „autorytetom moralnym”, inni kierującej się emocjami opinii publicznej. Nadeszła jednak pora, aby powiedzieć to głośno. Jedynym sposobem na uniknięcie katastrofy było ustąpienie w 1939 roku Niemcom. Zgoda na przeprowadzenie eksterytorialnej autostrady przez Pomorze i wcielenie Wolnego Miasta Gdańsk do Rzeszy. Polska powinna – tak jak nam to proponował Berlin – zająć neutralne stanowisko wobec wojny niemiecko-francuskiej, a następnie razem z Niemcami wziąć udział w wyprawie na Związek Sowiecki. Nie ma wątpliwości, że 40 bitnych polskich dywizji przypieczętowałoby los imperium Stalina. Taka polityka wiązałaby się z przykrymi prestiżowymi ustępstwami na rzecz Berlina, ale uchroniłaby Polskę przed straszliwą, ludobójczą okupacją niemiecko-sowiecką. Sojusz z Niemcami byłby sojuszem nieprzyjemnym, zawartym z paskudnym totalitarnym reżimem. Był jednak sojuszem koniecznym. Tak jak dla Amerykanów i Brytyjczyków konieczny był sojusz zawarty ze znacznie większym ludobójcą niż Hitler – Stalinem. Beck zawierając pakt z Ribbentropem powinien był jedną ręką składać podpis, a drugą zatykać nos. Aby ratować niepodległość i biologiczną substancję narodu, czasami trzeba iść na bolesne kompromisy. Ostatni szef dyplomacji II RP Józef Beck w kluczowych miesiącach poprzedzających wybuch wojny zamiast ostrożnością i rozwagą, wykazał się nieprawdopodobną wręcz dezynwolturą. Odrzucając niemiecką ofertę sojuszu – o czym w Polsce właściwie się nie mówi – sprowokował podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow i niemiecko-sowiecki rozbiór Polski. Swoją politykę prowadził w oparciu o iluzoryczne sojusze z Francją i Wielką Brytanią, które to państwa od początku nie miały zamiaru kiwnąć palcem w obronie Polski. Sprzeniewierzył się tym samym testamentowi politycznemu Józefa Piłsudskiego. Rację miał Winston Churchill, gdy powiedział, że „Polacy mają wszelkie przymioty oprócz zmysłu politycznego”. 
Źródło: P. Zychowicz, Pakt Ribbentrop–Beck czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Radziecki,, Warszawa 2012.

Plany agresji

Po odrzuceniu przez Polskę żądań niemieckich i po przekonaniu się Hitlera, że państwa zachodnie nie udzielą Polsce wsparcia, konflikt wojenny był już nieunikniony.
Niemiecki plan zakładał wojnę błyskawiczną – Blitzkrieg. Plan nie uwzględniał prowadzenia działań na dwóch frontach. Gdyby Francja i Anglia wywiązały się ze swoich sojuszniczych zobowiązań wobec Polski, byłaby szansa zakończenia wojny już w pierwszych miesiącach jej trwania. Trudno też nie podkreślić, że Polska do opracowania planu wojny z Niemcami przystąpiła stosunkowo późno. Bardziej spodziewano się bowiem agresji ze strony wschodniego sąsiada. Plan „Z” zakładał stawienie oporu Niemcom na terenach przygranicznych, a następnie odwrót na pozycję w głębi kraju. Wycofanie się od razu na dogodne pozycje oznaczało oddanie Niemcom znacznej części terytorium, a na to nie mogliśmy się zdecydować, choćby ze względów propagandowo-prestiżowych. Obrona miała trwać do momentu włączenia się do działań Francji i Anglii, czyli do 15 dnia wojny.

Ćwiczenie 4.3.1.

Ze względu na naciski państw zachodnich stosunkowo późno ogłoszono mobilizację.

Atak na radiostację w Gliwicach

Hitler podjął także akcję propagandową, która miała zrzucić odpowiedzialność za rozpoczęcie działań zbrojnych na Polskę. Służył temu atak na niemiecką radiostację w Gliwicach. Miasto leżało w 1939 roku na terenie Niemiec. Przebrani w mundury polskie esesmani opanowali radiostację i nadali w języku polskim audycję wzywającą Polaków do powstania przeciwko Niemcom. Dla uwiarygodnienia całej sytuacji upozorowano nawet walkę. Na miejscu pozostawiono martwych więźniów ubranych w polskie mundury. Niemcy starali się jak najbardziej nagłośnić to wydarzenie i wkrótce ogłosili, że Polacy kolejny już raz podjęli wrogie kroki przeciwko Niemcom.

Początek walk

1 września 1939 roku w piątek o godzinie 4.45 rozpoczął się niemiecki atak na Polskę. Do Zatoki Gdańskiej wpłynął pancernik Schleswig-Holstein i rozpoczął ostrzał polskiego garnizonu na Westerplatte. Niemcy przekroczyli granicę II RP, niszcząc szlabany i polskie symbole państwowe.

Ćwiczenie 4.3.2.

Polecenie 4.3.1.

Dlaczego jedną z pierwszych akcji podejmowanych przez Niemców było zrywanie polskich symboli?

Ciekawostka

Bombardowanie Wielunia
Oficjalnie podaje się, że atak na Westerplatte rozpoczął II wojnę światową. Jednak wcześniej – o godzinie 4.40 – doszło do zbombardowania Wielunia. Niemcy przeprowadzili nalot na miasto, zanim niemiecki pancernik Schleswig-Holstein ostrzelał polską składnicę wojskową na Westerplatte.
Wieluń w czasach II Rzeczypospolitej leżał ok. 20 kilometrów od granicy z Niemcami. Nie był jednak żadnym ważnym ośrodkiem komunikacyjnym ani przemysłowym, w Wieluniu nie było również żadnej jednostki wojskowej. Bombardowanie zostało poprzedzone wielokrotnymi lotami o charakterze zwiadowczym, wykonywanymi przez niemieckie samoloty w ostatnich dniach sierpnia. Dla mieszkańców Wielunia nalot okazał się dużym zaskoczeniem, ponieważ w ostatnich dniach sierpnia wśród wielunian krążyły pogłoski o mającym się odbyć próbnym alarmie przeciwlotniczym. Pierwsze bomby spadły na szpital pod wezwaniem Wszystkich Świętych. W trakcie nalotu zniszczono ok. 75% zabudowy miasta (w tym wiele bezcennych zabytków). Dokładnej liczby ofiar nie da się ustalić. Szacunkowo spośród około 16 tys. mieszkańców miasta zginęło 2169 osób.

Polecenie 4.3.2.

Poszukaj informacji, dlaczego akurat Wieluń stał się pierwszym celem ataku lotnictwa niemieckiego. Zastanów się również, z jakiego powodu rzadko przypomina się, że właśnie to wydarzenie inicjuje II wojnę światową.
Wkrótce po niemieckim ataku prezydent Mościcki wydał orędzie do Polaków.

Polecenie 4.3.3.

Powiedz, w jakim celu prezydent Ignacy Mościcki wydał orędzie?

Dysproporcja sił

Przewaga militarna III Rzeszy była ogromna, zarówno pod względem liczby żołnierzy, jak i ilości sprzętu wojskowego. Ponadto polski sprzęt był przestarzały, w większości nie dorównywał uzbrojeniu armii niemieckiej, co także osłabiało możliwości obronne II RP.
Tabela 1.
Potencjał militarny Polski i Niemiec
 PolacyNiemcy
Liczba żołnierzy 1 000 000 2 750 000
Działa 4 5000 11 000
Czołgi ciężkie i średnie 211 3 206
Samoloty bojowe 400 3 500
Artyleria i moździerze
6 503 32 225
Flota wojenna 16 000 ton 315 000 ton

Obrońcy i agresorzy

Za obronę kraju odpowiedzialne były: armia „Pomorze” dowodzona przez gen. Władysława Bortnowskiego – miała bronić Pomorza oraz przeciwstawić się połączeniu Rzeszy z Prusami Wschodnimi; armia „Poznań” – odpowiedzialna za obronę Wielkopolski, dowodzona przez Tadeusza Kutrzebę; armia „Łódź” pod dowództwem gen. Juliusza Rómmla, mająca za zadanie obronę kierunku Łódź–Warszawa; armia „Kraków”, której zadaniem była obrona Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Jej dowódcą był Antoni Szylling. Wojska nacierające ze Słowacji miała zatrzymać armia „Karpaty” dowodzona przez Kazimierza Fabrycego. Miał ją wspomagać pułk KOP. Dodatkowym zadaniem jednostek było zabezpieczenie dojścia do granicy polsko-rumuńskiej. Niemiecki atak z Prus Wschodnich miała odeprzeć armia „Modlin”, a także osłaniać tyły armii „Poznań” i „Pomorze” oraz starać się opóźnić niemiecki marsz na Warszawę. Armią „Modlin” dowodził Emil Przedrzymirski-Krukowicz. W działaniach miała ją wspierać SGO „Narew”. Naczelny wódz miał w odwodzie armię „Prusy” dowodzoną przez gen. Dąb-Biernackiego oraz trzy grupy odwodowe: „Kutno”, „Tarnów” i „Wyszków”. Ich głównym zadaniem było zabezpieczenie „linii styków” pomiędzy poszczególnymi polskimi armiami.
Na czele sił użytych przeciwko Polsce stał gen. Walther von Brauchitsch. Podlegały mu dwie grupy armii „Północ” pod dowództwem generała Fedora von Bocka (uderzająca z Pomorza i Prus Wschodnich) oraz „Południe” dowodzona przez generała Gerda von Rundstedta (uderzająca ze Śląska, z Moraw i ze Słowacji).

Polecenie 4.3.4.

Odczytaj z mapy, gdzie Niemcy skierowali największe siły i kto miał z nimi walczyć po stronie polskiej.

Bitwa graniczna

Od pierwszych godzin zmagań Wojsko Polskie wspierane było przez ludność cywilną. Szczególnym zaangażowaniem wykazali się harcerze. Wielu gmachów publicznych broniono znacznie dłużej, niż przewidywał pierwotny plan. Do historii przeszła obrona Poczty Polskiej w Gdańsku, gdzie pracownicy stawiali opór przez 12 godzin (zakładano, że będą się bronić zaledwie godzinę).
Nie tyle strategiczne, ile propagandowe znaczenie miała obrona Westerplatte. Placówka miała się bronić przez 12 godzin, ale załoga z majorem Henrykiem Sucharskim na czele utrzymała się przez tydzień (mimo użycia przez Niemców lotnictwa bombardującego). Decyzję o kapitulacji podjęła dopiero wówczas, kiedy skończyły się wszystkie zapasy i amunicja. Obrona działała mobilizująco na społeczeństwo polskie, ponieważ Polskie Radio codziennie rozpoczynało audycję od informacji: „Westerplatte broni się nadal”.

Polecenie 4.3.5.

Przeczytaj wspomnienia kpt. Franciszka Dąbrowskiego i przeanalizuj zamieszczony poniżej fragment wiersza K.I. Gałczyńskiego. Powiedz, co świadczyło o wyjątkowym bohaterstwie obrońców.

1939, wrzesień, 3–4. Relacja kpt. Franciszka Dąbrowskiego. Obrona Westerplatte

3 września
O świcie spada na nas nowa lawina ognia i żelaza. Ogień artylerii miał charakter nękający, zatrzymuje się dłużej na budynku koszar.
Kanonada zrywa się o godz. 7.00, natarcie, które teraz następuje, jest ostrożne i ma raczej charakter rozpoznawczy. Niemcy badają nasze możliwości obrony. Potem panuje znowu względny spokój.
Radio donosi o walce powietrznej nad Toruniem [...] i niezmienne słowa „Westerplatte jeszcze się broni”.
4 września
Po nocy, która minęła spokojnie, znaleźliśmy się znowu pod ostrzałem artylerii „Schleswiga” i baterii lądowych z Brzeźna oraz Wisłoujścia [...].
O godz. 17.00 rozpoczyna się bardzo silne natarcie hitlerowskie. Tym razem naciera po raz pierwszy Wehrmacht. Jest to doborowa jednostka kadrowa Sturmpionierbatalion z Dessau. Natarcie odparto [...].
Obsady bojowe koszar, wartowni oraz placówek walczą bez luzowania, pozbawione ciepłej strawy i snu. Wszyscy odczuwają duże wyczerpanie fizyczne i nerwowe.
Źródło: 1939, wrzesień, 3–4. Relacja kpt. Franciszka Dąbrowskiego. Obrona Westerplatte, [w:] , Westerplatte. Wspomnienia, relacje, dokumenty, Warszawa 1969, s. 19.

Pieśń o żołnierzach z Westerplatte (1939)

Kiedy się wypełniły dni
I przyszło zginąć latem,
Prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westerplatte [...].
W Gdańsku stanęliśmy tak jak mur,
Gwiżdżąc na szwabską armatę,
Teraz wznosimy się wśród chmur,
Żołnierze z Westerplatte.
Źródło: Pieśń o żołnierzach z Westerplatte (1939), [w:] Konstanty Ildefons Gałczyński, Pieśni, Pranie 1953.
Niestety, bitwa graniczna była z góry skazana na porażkę. Zdawano sobie z tego sprawę. Granica obrony była zbyt rozciągnięta, aby można było skutecznie stawić opór przeważającym siłom wroga. Już 2 września rozpoczął się odwrót armii „Pomorze” i „Kraków”, choć należy zaznaczyć, że walki na Górnym Śląsku trwały do 22 września, ale prowadzone już były przez bataliony Obrony Narodowej zasilone w dużej mierze przez byłych powstańców śląskich. Wielu cywilnych uczestników walk na Górnym Śląsku zostało później zamordowanych przez Niemców. W pierwszych dniach września odwrót rozpoczęła także armia „Poznań”.
Ogromnym problemem dla walczących, ale też dla cywili próbujących szukać schronienia, były naloty niemieckiego lotnictwa. Luftwaffe bombardowała polskie miasta i główne szlaki komunikacyjne.
Wkrótce po rozpoczęciu działań wojennych dyplomaci zaczęli zabiegać o nakłonienie zachodnich sojuszników do wywiązania się z zobowiązań. 3 września Francja i Anglia wypowiedziały wojnę Niemcom, co można było uznać za sukces, zwłaszcza że obawiano się, iż Polska stanie się ofiarą „kolejnego Monachium”. Mussolini zaproponował bowiem zwołanie międzynarodowej konferencji, która miała „zapewnić pokój” czy raczej „uratować pokój”. Nie było jednak dalszego ciągu polityki ustępstw.

Dziwna wojna

Wypowiedzenie wojny przez państwa zachodnie przyjęto bardzo entuzjastycznie. Józef Beck pojawił się na balkonie ambasady angielskiej w Warszawie. Mimo przeprowadzanych przez Niemcy nalotów tłumy pojawiły się przed placówkami dyplomatycznymi Francji i Anglii.

Ćwiczenie 4.3.3.

Radość była jednak przedwczesna. Sojusznicy nie podjęli działań zbrojnych. Rozrzucili z samolotów ulotki propagandowe kierowane do żołnierzy niemieckich i okopali się na linii Maginota, rozpoczynając tzw. dziwną wojnę.

Ćwiczenie 4.3.4.

Niemcy natomiast odnosili kolejne sukcesy. 3 września w Grudziądzu doszło do połączenia wojsk niemieckich atakujących z Pomorza i Prus Wschodnich. 6 września Niemcy opanowali Kraków. Zacięte boje trwały pod Mławą. Przegrana bitwa pozwoliła Niemcom oskrzydlić armię „Modlin”. Ogromne straty poniosła także armia „Pomorze” w bitwie w Borach Tucholskich. Zacięte walki toczono o pojedyncze punkty na Pomorzu: w Gdyni, na Kępie Oksywskiej czy na Helu (tu obrona trwała aż do 2 października). Swoich pozycji obronnych nie utrzymała armia „Łódź” i rozpoczęła odwrót w kierunku Warszawy. Część sił pod wodzą gen. Rómmla dotarła do stolicy i wzięła udział w jej obronie. Te oddziały, którym się nie udało dotrzeć do Warszawy, zatrzymały się na twierdzy Modlin. 8 września niemiecka propaganda rozsiewała kłamliwe pogłoski o zdobyciu Warszawy, gdy tymczasem niemieckie oddziały pancerne dotarły zaledwie na przedmieścia. Do zdobycia stolicy było jeszcze daleko.
Jedną z najbardziej krwawych bitew w pierwszej fazie wojny obronnej była bitwa pod Wizną. 720 polskich żołnierzy dowodzonych przez kpt. Władysława Raginisa przez 4 dni odpierało atak niemieckich oddziałów pancernych.

Ćwiczenie 4.3.5.

Dalsze walki

Ze względu na całkowite załamanie się linii obrony rząd polski 4 września ewakuował się do Brześcia Litewskiego i Lublina, a w nocy z 6 na 7 września do Brześcia Litewskiego przeniesiono sztab naczelnego wodza. Utrudniło to jeszcze bardziej łączność pomiędzy centralą a poszczególnymi armiami.

Ćwiczenie 4.3.6.

Bitwa nad Bzurą

Po przegranej bitwie granicznej przegrupowane wojska polskie podjęły próbę ataku, która miała przeciwdziałać niemieckiemu natarciu na stolicę. Bitwa ta, nazwana bitwą nad Bzurą, toczyła się w dniach 9–16 września. W zmagania po obu stronach zaangażowanych było blisko pół miliona żołnierzy. Po stronie polskiej zginęło prawie 15 tys. osób. Wiele dostało się do niewoli. Części żołnierzy udało się przebić do Warszawy i Modlina.

Bitwa nad Bzurą, 9–12 września 1939

W nocy z 9 na 10 września rozpoczęło się natarcie Armii „Poznań”. Warunki taktyczne były dla nas korzystne, teren przeciwko nam. Szeroka, otwarta dolina Bzury ułatwiała obronę, utrudniała przejście za dnia, a szczególnie przeprawę artylerii i jej rozmieszczenie na drugim brzegu. Mimo to, licząc na naszą początkową przewagę, zarówno w piechocie, jak i szczególnie kawalerii, oraz na bezsprzeczny fakt zaskoczenia, spodziewałem się może nie tyle dużych, ile szybkich wyników. […] Robiliśmy znaczne postępy, chociaż nigdzie nie udało się dokonać prawdziwego załamania lub przełamania. Przeciwnik odchodził powoli ponosząc ciężkie straty. Lecz i nasze krwawe straty były wysokie, mimo że w tych dniach ani lotnictwo, ani czołgi nieprzyjaciela nie występowały w takich ilościach, jak w następnych dniach bitwy.
Źródło: Bitwa nad Bzurą, 9–12 września 1939, [w:] Gen. Tadeusz Kutrzeba, Historia w tekstach źródłowych, oprac. K. Juszczyk, T. Maresz, Rzeszów 1996, s. 63.

Polecenie 4.3.6.

Powiedz, jakie nadzieje wiązał gen. Kutrzeba z bitwą.

Polecenie 4.3.7.

Przeczytaj poniższy tekst i powiedz, dlaczego bitwa nie przyniosła spodziewanych efektów, mimo początkowych sukcesów.

Najkrótsza historia II wojny światowej

[...] Dnia 9 września po południu generał Kutrzeba uderzył znad Bzury w kierunku południowym. Natarcie dosłownie rozniosło niemiecką 30 dywizję. Wkrótce odbito Łęczycę oraz Piątek i wojska armii „Poznań” zbliżyły się do Strykowa, a w końcu do przedmieść zajętej przez Niemców Łodzi.
Natarcie uderzyło w dywizje piechoty niemieckiej, podążające ku Warszawie w ślad za dywizjami szybkimi. Aktualnie zajmowały już Skierniewice, Łowicz, Sochaczew, Błonie. Kiedy piechota zderzyła się z piechotą, Niemcy z reguły tracili animusz. A szczególnie wtedy, gdy ich lotnictwo zajęte było gdzie indziej: tak właśnie zdarzyło się w pierwszej fazie bitwy nad Bzurą. Sześć polskich dywizji piechoty i dwie brygady kawalerii zmagały się bardzo skutecznie z siedmioma niemieckimi dywizjami piechoty. Ale dowództwo niemieckie miało wszelkie możliwości manewrowania swoimi siłami, gdy gen. Kutrzeba możliwości takich nie miał. Nie posiadał ani świeżych odwodów, ani szybkich jednostek pancernych, ani lotnictwa, ani nawet łączności z naczelnym Dowództwem, które zresztą już nie panowało nad biegiem wypadków. Na zagrożony odcinek Niemcy skierowali dwie dywizje pancerne spod Warszawy oraz trzy dywizje lekkie i jedną zmotoryzowaną znad środkowej Wisły. Na koniec uderzyli z powietrza, rzucając na pole bitwy kilkaset maszyn wydzielonych z obu armii lotniczych.
Pojmując niemożliwość przebicia się poza Łódź ku Wiśle, gen. Kutrzeba zdecydował się zawrócić pod Kutno i dążyć wprost do Warszawy.
„W rejonie Kutna – głosił komunikat niemiecki z 14 września – działają znaczne siły polskie, okazując szczególne męstwo, zaciętość i przede wszystkim wysoki poziom wyszkolenia bojowego” [...].
Źródło: [w:] O. Terlecki, Najkrótsza historia II wojny światowej, Kraków 1984, s. 36.
W niemieckich materiałach propagandowych często pojawiało się stwierdzenie, że polskie dowództwo „wysyłało kawalerię przeciwko czołgom”

Napaść Armii Radzieckiej

17 września na obrońców Rzeczypospolitej spadł kolejny dotkliwy cios. W nocy z 16 na 17 maja ambasadorowi polskiemu w Moskwie Wacławowi Grzybowskiemu wręczono notę, w której strona radziecka informowała, że w związku z faktem, iż władze polskie i państwo polskie przestały istnieć, rząd radziecki czuje się zobowiązany, żeby zapewnić opiekę ludności ukraińskiej i białoruskiej zamieszkującej polskie Kresy Wschodnie, dlatego Armia Radziecka wkracza na teren Polski.
W tym czasie jednak rząd Polski nadal funkcjonował, a wojska walczyły z Niemcami, broniła się między innymi stolica. Działania ZSRR były także pogwałceniem układów podpisanych z Polską. Na teren Rzeczypospolitej wkroczyło prawie milion żołnierzy zgrupowanych w dwóch frontach: ukraińskim i białoruskim.

Nota radziecka

Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni operacji wojennych Polska utraciła wszystkie swoje rejony przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa przestała istnieć jako stolica Polski. Rząd Polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między ZSRR a Polską utraciły swą moc. Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa, Polska stała się wygodnym polem działania dla wszelkich poczynań i prób zaskoczenia, mogących zagrozić ZSRR. Dlatego też rząd radziecki, który zachowywał dotąd neutralność, nie może pozostać dłużej neutralnym w obliczu tych faktów.
Rząd radziecki nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy bracia tej samej krwi, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący na terenie Polski i pozostawieni swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony.
Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd radziecki wydał rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi.
Rząd radziecki zamierza jednocześnie podjąć wszelkie wysiłki, aby uwolnić lud polski od nieszczęsnej wojny, w którą wpędzili go nierozsądni przywódcy, i dać mu możliwość egzystencji w warunkach pokojowych.
Podpisano: komisarz ludowy spraw zagranicznych Wieczysław Mołotow
Źródło: Nota radziecka, [w:] , Zmowa. IV rozbiór Polski, oprac. A. L. Szcześniak, Warszawa 1990, s. 135.

Odpowiedź ambasadora Polski Wacława Grzybowskiego na notę ministra spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesława Mołotowa, Moskwa, 17 IX 1939.

Żaden z argumentów użytych w nocie dla usprawiedliwienia uczynienia z układów polsko-radzieckich świstków papieru, nie wytrzymuje krytyki. Według moich wiadomości głowa państwa i rząd przebywają na terytorium Polski. Suwerenność państwa istnieje, dopóki żołnierze armii regularnej walczą. To, co nota mówi o sytuacji mniejszości narodowych, jest nonsensem. Wielokrotnie w naszych rozmowach mówił Pan o solidarności słowiańskiej. Gdzie się podziała wasza solidarność słowiańska.
W czasie I wojny światowej terytoria Serbii i Belgii były okupowane, ale nikomu nie przyszło na myśl uważać z tego powodu zobowiązań wobec nich za nieważne. Napoleon wszedł do Moskwy, ale póki istniała armia Kutuzowa, uważano, że Rosja również istnieje. Warszawa się broni, państwo polskie istnieje.
Źródło: Odpowiedź ambasadora Polski Wacława Grzybowskiego na notę ministra spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesława Mołotowa, Moskwa, 17 IX 1939..

75 lat temu Związek Sowiecki napadł na Polskę

Reakcję na wiadomość o sowieckiej napaści na Polskę tak wspominał szef sztabu Naczelnego Wodza gen. Wacław Stachiewicz: „Nie znajduję słów, które by oddały nastrój przygnębienia, jaki zapanował. Ani Naczelny Wódz, ani nikt z nas, oficerów Sztabu, nie miał najmniejszych wątpliwości co do charakteru, w jakim Sowiety wkroczyły do Polski. Było dla nas jasne, że dostaliśmy podstępny cios w plecy, który przesądzał ostatecznie o losach kampanii i niweczył ostatnią nadzieję prowadzenia zorganizowanej walki na terenie Polski. [...] W pierwszym momencie spontaniczną reakcją na otrzymane wiadomości był odruch bić się z Sowietami. Po prostu trudno było pogodzić się z myślą, żeby nowy agresor bez oporu zajmował nasz kraj, żeby bezprzykładny, zdradziecki jego czyn pozostał bez zbrojnej odpowiedzi z naszej strony. Szybko jednak nastąpiła refleksja. Czym się bić? Całość wojsk zwrócona była przeciw Niemcom, związana ciężkimi walkami odwrotowymi. Granicę sowiecką dozorowały jedynie słabe oddziały KOP, za którymi znajdowały się różne luźne formacje etapowe, tyłowe, dowództwa lokalne i wyewakuowane z zachodniej części Polski itp. Walkę tymi wojskami prowadzić było niemożliwe. A zresztą w jakim celu? Wobec masowej inwazji sowieckiej, walka taka żadnego konkretnego rezultatu dać nie mogła. Chodzić mogło tylko o jeden cel – o zbrojną demonstrację, protest wobec świata przeciwko podstępnej agresji drugiego wroga. A protestem tym były strzały cofających się oddziałów KOP, skierowane przeciw czołowym oddziałom najeźdźcy. Poza to Naczelny Wódz nie chciał wychodzić, widząc niemożliwość i bezcelowość jakiejkolwiek walki z Sowietami w tych warunkach”.
Wieczorem 17 września Naczelny Wódz wydał następujący rozkaz (dyrektywę): „Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii”.
Władze polskie wzywając do unikania walki z Armią Czerwoną nie uznały jej wkroczenia za powód do wypowiedzenia wojny i nie zerwały stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Zaistniała sytuacja zadecydowała o tym, iż w nocy z 17 na 18 września prezydent Ignacy Mościcki wraz z rządem polskim i korpusem dyplomatycznym przekroczył granicę rumuńską, planując przedostanie się do Francji. Razem z nimi terytorium polskie opuścił Naczelny Wódz marszałek Edward Śmigły-Rydz.
Zdaniem prof. Pawła Wieczorkiewicza, rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza wydany 17 września „wprowadził w efekcie zamęt i utrudnił, czy wręcz uniemożliwił organizację obrony Kresów Wschodnich, tam gdzie istniały po temu jakiekolwiek szanse”.
Rozkaz ten nie dotarł jednak do wielu oddziałów, a przez część dowódców uznany został za prowokację. Do starć z Armią Czerwoną dochodziło w wielu miejscach. Na Polesiu i Wołyniu improwizowana grupa KOP dowodzona przez gen. Wilhelma Orlika-Rueckemanna stoczyła z Sowietami kilkanaście potyczek i dwie bitwy [...].
Wkraczającym oddziałom Armii Czerwonej opór stawiały również miasta, wśród których najbardziej zacięty i tragiczny bój stoczyło Grodno. Walki z Wehrmachtem i Armią Czerwoną toczyła dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, w skład której weszli m.in. marynarze Pińskiej Flotylli Wojennej. [...]
W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 tys. oficerów, którzy na mocy decyzji podjętej 5 marca 1940 r. przez Biuro Polityczne WKP(b) zostali rozstrzelani.
Straty sowieckie wynosiły ok. 3 tys. zabitych i 6–7 tys. rannych. Wkraczająca na ziemie Rzeczypospolitej Armia Czerwona zachowywała się równie bestialsko jak wojska niemieckie. Przykładów zbrodni popełnianych na polskich wojskowych, policjantach i cywilach jest wiele, m.in. w Grodnie po zajęciu miasta Sowieci wymordowali ponad 300 jego obrońców, na Polesiu 150 oficerów, a w okolicach Augustowa 30 policjantów.
Źródło: 75 lat temu Związek Sowiecki napadł na Polskę, [online], „dzieje.pl portal historyczny” 2014, dostępny w internecie: http://dzieje.pl/aktualnosci/75-lat-temu-zwiazek-sowiecki-napadl-na-polske [dostęp 13.08.2015 r.].

Koniec kampanii wrześniowej

Według niektórych historyków niewypowiedzenie wojny i niepotraktowanie ZSRR jako agresora to błąd. Uważają, że pozycja Stalina byłaby w 1941 roku (po najeździe Niemiec na ZSRR) znacznie gorsza. Wkroczenie wojsk radzieckich na teren Polski mocno utrudniło prowadzenie wojny obronnej. Istniała realna szansa dalszej walki na terenach wschodnich, choćby na tzw. błotach poleskich. Napaść Rosjan i opanowanie wschodnich rubieży uniemożliwiło to przedsięwzięcie. W związku z tym część wojsk przebiła się do Warszawy, natomiast około 70 tys. żołnierzy przekroczyło granicę z Rumunią i Węgrami.

Polecenie 4.3.8.

Powiedz, dla kogo radziecka niewola zakończyła się najbardziej tragicznie.

O. TerleckiNajkrótsza historia II wojny światowej

Nocą z 17 na 18 września najwyższe władze polskie opuściły kraj, przekraczając granicę rumuńską. Zgodnie z prawem międzynarodowym i precedensem belgijskim z wojny poprzedniej miały zapewnione we Francji tzw. droit de residence, czyli prawo pobytu i funkcjonowania, Rumuni zaś, również sojusznicy, mieli zapewnić droit de passage, czyli prawo tranzytu.
Źródło: O. Terlecki, Najkrótsza historia II wojny światowej, Kraków 1984, s. 47–48.

Polecenie 4.3.9.

Wyjaśnij, jakie możliwości stwarzało prawo pobytu i funkcjonowania we Francji polskich władz.
18 września Polskę opuścił też naczelny wódz, marszałek Rydz-Śmigły. Tego samego dnia rozpoczął się ostatni etap kampanii wrześniowej. W tej fazie wojny obronnej do największej bitwy doszło pod Tomaszowem Lubelskim. Walczyły tam oddziały armii „Kraków” i „Lublin” przedzierające się do Rumunii. Na poddanie się Armii Czerwonej zdecydowały się wojska broniące Lwowa. Ciągle opór stawiała stolica. Ducha walki podtrzymywał komisarz cywilny, były prezydent Warszawy, Stefan Starzyński.

Polecenie 4.3.10.

Przemówienia prezydenta stolicy były traktowane jako szczególne wsparcie zarówno przez mieszkańców, jak i obrońców. Jak sądzisz, dlaczego?
Niemcy przeprowadzili pierwsze naloty dywanowe nad stolicą Polski. Spowodowały one ogromne straty wśród ludności cywilnej.

Ćwiczenie 4.3.7.

Polecenie 4.3.11.

Jakich informacji na temat sytuacji społeczeństwa w broniącej się stolicy dostarczają powyższe zdjęcia?

Kapitulacja

Brak amunicji, wody, środków medycznych spowodował, że stojący na czele wojsk broniących Warszawy gen. Juliusz Rómmel zdecydował się 28 września na kapitulację.

Gen. Juliusz RómmelRozkaz pożegnalny

Żołnierze Armii „Łódź” i „Warszawa” – obrońcy Warszawy i Modlina.
Przez trzy tygodnie oczy całego świata były zwrócone na was. A serca wszystkich Polaków były razem z nami, niosąc nam otuchę i głębokie przekonanie, że walczymy o sprawę najwyższą dla nas, najwznioślejszą, bo o wolność i niepodległość Ojczyzny.
Wasza dzielna obrona stała się natchnieniem świata. Dumny jestem z tych waszych czynów i z tego, że Bóg dał mi ten najwyższy zaszczyt dowodzić wami – najlepszymi żołnierzami świata.
Wypełniliście swój ciężki obowiązek sumiennie i bez reszty. Swoim oporem ściągnęliście na nasz front niewspółmiernie przewyższające siły wroga i tym samym nie pozwoliliśmy na ich użycie przeciwko naszym sojusznikom, dając im możność przygotowania do przyszłego zwycięstwa.
Ani jednej naszej pozycji obronnej wróg nie zdołał odebrać nam siłą. Nie mogła nas złamać przemoc wroga. Składacie broń na mój rozkaz, ponieważ uznałem, że dalszy opór jest bezcelowy i niemożliwy z powodu wyczerpania się amunicji i zapasów żywności. Przeżywamy ciężkie czasy. Lecz pamiętajcie, że nie wolno upadać na duchu. Nie wolno dopuścić do załamania się. Bo obecne niepowodzenie jest chwilowe, zwycięstwo będzie po naszej stronie. I pamiętajcie, że: Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy. I to, co nam obca przemoc wzięła, siłą odbierzemy.
Ojczyzna dziękuje wam, żołnierze wszystkich stopni, za wasze trudy, za waszą krew, za waszą niezłomną postawę w tej bohaterskiej walce. Pamiętajcie, że my odejdziemy z tego świata, lecz sława i pamięć o naszych czynach będzie żyć wiecznie wśród Narodu Polskiego.
Źródło: Gen. Juliusz Rómmel, Rozkaz pożegnalny, Warszawa 29 września 1939 r..

Polecenie 4.3.12.

Z jakiego powodu wydanie Rozkazu pożegnalnego było ważne? Oceń jego propagandowy i polityczny charakter.
22 września 1939 roku w Brześciu nad Bugiem odbyła się wspólna defilada wojsk radzieckich i niemieckich, a wcześniej – rozmowy na temat dalszych walk na ziemiach polskich i ich okupacji (zob. lekcja Dwie okupacje).

Polecenie 4.3.13.

Powiedz, co można sądzić o stosunkach radziecko-niemieckich na podstawie poniższych zdjęć.
29 września skapitulowała twierdza Modlin. Ostatnia jednostka walcząca w kampanii wrześniowej SGO „Polesie”, dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga, poddała się 5 października 1939 roku.

Skutki kampanii wrześniowej

Trwająca 35 dni wojna obronna zakończyła się klęską Polski. Przyszłość pokaże, że żaden kraj walczący samotnie z Niemcami nie miał szans na odniesienie sukcesu. W kampanii wrześniowej zginęło około 70 tys. żołnierzy, śmierć poniosło niemal 300 tys. cywilów. Do niewoli niemieckiej dostało się prawie 420 tys., a rannych zostało około 134 tys. osób. Kilkanaście tysięcy żołnierzy polskich zginęło również w walkach z czerwonoarmistami, a 250 tys. dostało się do niewoli radzieckiej.
Niemcy stracili około 17 tys., a rannych zostało około 27 tys. żołnierzy.
Polska wojna obronna pozostała na długo w pamięci tych, którzy brali w niej udział, ale także stała się inspiracją dla pisarzy i poetów.

Zamiast podsumowania

Polecenie 4.3.14.

Na podstawie mapy stwórz kalendarium walk polskiej wojny obronnej. Wskaż trzy wydarzenia, które twoim zdaniem były najważniejsze podczas kampanii wrześniowej. Uzasadnij swój wybór.

Polecenie 4.3.15.

Czy zachowanie mniejszości niemieckiej w Polsce w okresie wojny obronnej można nazwać „piątą kolumną”? Poszukaj informacji potwierdzających lub negujących tę opinię.

Ocena polskiego września

Ujawniła wojna obronna źródła powszechnego patriotyzmu, zespoliła naród do walki z najeźdźcą.
Zbrojne przeciwstawienie się Polski agresji hitlerowskich Niemiec położyło kres pokojowym podbojom III Rzeszy i zapoczątkowało powstanie światowej koalicji przeciwko agresywnym państwom osi. Polska pierwsza powiedziała Rzeszy hitlerowskiej: nie!
Wojenne zasoby Niemiec zostały przeto poważnie uszczuplone, a w związku z tym okres przerwy w aktywnych działaniach wojennych okazał się niezbędny.
To był właśnie wygrany przez Polskę i okupiony krwią całego narodu czas niezbędny sojusznikom w przygotowaniach do długotrwałej wojny.
A jak mówią o Polskim Wrześniu niektórzy historycy?
Historyk radziecki, płk Danił M. Proektor: „[…] Opór Polski był, jak się okazało, realną siłą i pochód hitlerowskiego Wehrmachtu w Polsce, jakkolwiek olśniewające wydawałyby się jego sukcesy, nie był zwykłym wojennym spacerem […]”.
Historyk amerykański, mjr Robert Kennedy: „Kampania niemiecka 1939 roku w Polsce uważana była przez wielu za nieco więcej niż manewry dla nowego Wehrmachtu. Jednakże poniesione w czasie walk straty w ludziach i materiale wskazują, że kampania ta była czymś poważniejszym niż ćwiczenia z ostrym strzelaniem [...]. Dla osiągnięcia zwycięstwa nad Polakami musiano użyć gros niemieckich sił zbrojnych, a zużycie amunicji, materiałów pędnych i innych materiałów wojennych było tak duże, iż wykluczało możliwość przeprowadzenia dalszych operacji w tej samej skali na zachodzie lub gdzie indziej”.
Rozkaz 4 armii niemieckiej po pierwszym dniu działań w Polsce streszcza ocenę przeciwnika w kilku, ale jakże wymownych słowach: „Zachowanie się nieprzyjaciela przed frontem armii jest zdecydowane i mężne”.
Źródło: Ocena polskiego września, [w:] T. Jurga, Wrzesień 1939, Warszawa 1970, s. 153–154.

Ćwiczenie 4.3.8.